czwartek, wrzesień 29, 2005

dezyderata

Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy. O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi. Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść. Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha. Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie. Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości. Wykonuj swą pracę z sercem, jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu. Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa. Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty - wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu. Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia. Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa. Przyjmij spokojnie co ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości. Rozwijaj siłę ducha aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny. Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie jasne czy nie wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze. Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się trudnisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą. Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat. Bądź uważny. Dąż do szczęścia.

Max Ehrmann, moralny populista poprzedniej doby, 1927

niedziela, wrzesień 25, 2005

zapiska

okres waleczny
okres patriotyczny
okres walki i ambicji
okres idei
okres słów, bo nie czas na czyny

poniedziałek, wrzesień 19, 2005

wstępniak warszawski

do warszawy trzeba się przyzwyczajać. ciągle brać poprawkę na wielkość tego miasta, różnicę temperatury między dzielnicami... załatwienie tu czegokolwiek trwa nieprzyzwoicie długo, czasem trzeba gdzieś jechać trzema liniami komunikacji miejskiej (dużo, jak się przyjechało z prowincji).
Łażę po wykładach festiwalu nauki. niektóre ciekawe, ale największą zaletą jest tu chyba poznawanie miasta. ecco walkathon to pestka, za rok chyba pójdę na maraton. chociaż i tak obaliłem jeden mit- warszawiacy jednak nie mają tak fatalnej kondycji, za duże tu odległości.

kaczmarski śpiewa mi wieczorami

w życiu potrzebna jest misja. trzeba widzieć dla siebie konkretne zadanie, jakiś rzeczywisty cel życia, inaczej nigdy nie będziesz najlepszy. nieważne, ile książek przeczytasz i ile krajów odwiedzisz, ilu ludzi poznasz. a po co komu ludzie przeciętni? są ich tysiące. musisz być w czymś najlepszy, jeśli chcesz być kimś i zrobić w życiu coś naprawdę ważnego.

znasz angielski? a jak jest po angielsku "chochla"?

o potrzebie odczuwania swojej życiowej misji, opiekun chatki do zainteresowanego dyplomacją, powiedział dawno temu

sobota, wrzesień 17, 2005

zapiska

dni nauki na UW.

Wnioski:
1. młodzieży licealnej nie powinno się dopuszczać do eksperymentów. Nikt nie przewidzi jej zachowania.
2. noktowizor to ciekawa rzecz.

piątek, wrzesień 16, 2005

ciągle pada

Ciągle pada ...
Asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby.
Mokre niebo się opuszcza coraz niżej,
Żeby przejrzeć się w marszczonej deszczem wodzie. A ja,
A ja chodzę
Desperacko i na przekór wszystkim moknę.
Patrzę w niebo, chwytam w usta deszczu krople.
Patrzą na mnie rozpłaszczone twarze w oknie. To nic ...

Ciągle pada ...
Ludzie biegną, bo się bardzo boją deszczu.
Stoją w bramie, ledwie się w tej bramie mieszcząc.
Ludzie skaczą przez kałuże na swej drodze. A ja,
A ja chodzę
Nie przejmując się ulewą (a ja) ani śpiesząc,
Czując jak mi krople deszczu (a ja) usta pieszczą.
Ze złożonym parasolem (a ja) idę pieszo. O, tak ...

Ciągle pada ...
Alejkami już strumienie wody płyną.
Jakaś para się okryła peleryną -
Przyglądają się jak mokną bzy w ogrodzie. A ja,
A ja chodzę
W strugach deszczu, ale z czołem podniesionym.
Żadna siła mnie nie zmusza i nie goni.
Idę niby zwiastun burzy, z kwiatkiem w dłoni. O, tak ...

Ciągle pada ...
Nagle ognie otworzyły się w niebiosach,
Potem zaczął deszcz ulewny siec z ukosa,
Liście klonu się zatrzęsły w wielkiej trwodze. A ja,
A ja chodzę
I nie straszna mi wichura (a ja) ni ulewa,
Ani piorun, który trafił (a ja) obok drzewa.
Słucham wiatru, który wciąż (a ja) inaczej śpiewa.

Ciągle pada ...
Nagle ognie otworzyły się w niebiosach,
Potem zaczął deszcz ulewny siec z ukosa,
Liście klonu się zatrzęsły w wielkiej trwodze. A ja,
A ja chodzę
I nie straszna mi wichura (a ja) ni ulewa,
Ani piorun, który trafił (a ja) obok drzewa.
Słucham wiatru, który wciąż (a ja) inaczej śpiewa. A ja

A ja chodzę
Desperacko i na przekór wszystkim moknę.
Patrzę w niebo, chwytam w usta deszczu krople.
Patrzą na mnie rozpłaszczone twarze w oknie. To nic ...

Czerwone Gitary

wtorek, wrzesień 13, 2005

ludzie

ludzie
ich język
ich ciuchy
ich zwyczaje
ich miejska sztuczność, nieprawdziwość, nieszczerość
ich ukrywane wady
ich potoki do i z galerii
ich zgnuśnienie w dobrobycie

ich obrzydliwość i ja, człowiek

siedzący na ławeczce w blue city.

niedziela, wrzesień 11, 2005

nocny lot

noc jest po to, żeby moc usprawiedliwić zakup czołowek po 200zł.
noc jest po to, żeby widzieć tysiące gwiazd (a nie jedną jedyną na jasnym warszawskim niebie).

piątek, wrzesień 09, 2005

Maciek o poranku

Witaj świecie, tu Maciek o poranku. Temat na dziś: pamiętacie, kiedy ostatnio słyszeliście pełny, czterozwrotkowy hymn Polski? Bo ja dzisiaj. Oczywiście musiałem sam się o to postarać, bo przy wszystkich uroczystościach albo gra sama orkiestra, albo śpiewana jest tylko pierwsza zwrotka. Chciałem nawet wrzucić swoje nagranie na jakiś serwer i podlinkować tutaj, ale wszystkie prawa zastrzeżone, żadna część nie może być powielana bez pisemnej zgody wydawcy. Kto jest wydawcą? MON - Departament wychowania i promocji obronności.

Wiedzieliście, że hymn Serbii i Czarnogóry śpiewany jest do (lekko zmienionej) melodii naszego mazurka?

Hej, Słowianie

Hej, Słowianie, jeszcze nasza
słowiańska mowa żyje,
póki nasze wierne serce
za nasz naród bije.

Żyje, żyje duch słowiański
będzie żyć na wieki
na próżno są piekła otchłanie,
na próżno są ognie piorunów.


O szczegóły pytajcie wikipedię: Hej, Sloveni, Hymn wszechsłowiański, ja idę się powałęsać.

wtorek, wrzesień 06, 2005

rekord półrocza

rekord półrocza: 2 tygodnie w mieście. przez parę godzin nawet się nudziłem: większość znajomych wyjechała już na studia, wszystkie książki przeczytane, filmy obejrzane, rower zepsuty, basen zatłoczony, 130tys. miasto i okolice schodzone i znane na pamięć.

mam za to listę jeszcze nie znanych miejsc w Warszawie. pięknie jest :)

niedziela, wrzesień 04, 2005

pan M

no i spotkałem dawną ukochaną. pogadaliśmy, zrobiło się trochę melancholijnie.

pilchizm - (od: Jerzy Pilch) zachlany intelektualizm. skłonność, zwykle krótkotrwała, do skrajnie dekadenckiego postrzegania podstawowych problemów filozoficznych

Nie o to chodzi, żeby się uchlać, wręcz przeciwnie. Nachodzi mnie czasem ochota na zdefiniowanie takich rzeczy jak "sens mojego życia" - to oczywiście prymitywne i godne nastoletniej wielbicielki Paulo Coelho, ale co z tego? pytanie to pytanie.

rozprawiam się więc z racjonalizmem (od kiedy czuję racjonalnie?), ostatnim pomysłem na życie, którego durnoty na własny użytek nie udowodniłem. zostają hasła własnej nieistniejącej filozofii.

honor
patriotyzm
utylitaryzm
celowość

żyjemy - dobra nasza!
co z życia chcesz - za życia bierz
pijmy za Barabasza - Barabasz pije też

Jacek Kaczmarski, Kara Barabasza