obowiązek meldunkowy
Jestem wpisany do stałego rejestru wyborców na Żoliborzu. Od dawna tam nie mieszkam, ale nigdy nie chciało mi się zapisać gdzieś indziej.
Przychodzę więc grzecznie o 7 rano, podaję nazwę ulicy, numer domu... i zapomniałem numeru mieszkania :)
Konsternacja u pani za biurkiem. Rzucam więc "12", trochę na oślep. Szuka, szuka... ale Pana nie ma na liście. -Jestem w stałym spisie wyborców, na pewno - odpowiadam. Dzwonią więc do "ewidencji ludności" (cokolwiek to jest)... mija kilka minut... no tak, powinien Pan być na stronie 68. Wychodzę do toalety, a niech sobie znajdą i nie zadają mi kłopotliwych pytań. Po trzech minutach wracam: Podał nam Pan zły numer mieszkania, jest Pan pod 11, a nie 12! -Ojej, rzeczywiście. Bardzo Państwa przepraszam.
Mieli niezły ubaw.
I niech to będzie mój głos przeciw instytucji obowiązku meldunkowego. Mógłbym być automatycznie dodawany do stałego spisu w miejscu swobodnie i bez zobowiązań zgłoszonego stałego pobytu, albo jeszcze lepiej: można by zlikwidować stałe spisy, a każdy wyborca musiałby się sam do spisu na konkretne wybory wpisać. Wszak ważniejsza jakość, nie ilość wyborców.
Przychodzę więc grzecznie o 7 rano, podaję nazwę ulicy, numer domu... i zapomniałem numeru mieszkania :)
Konsternacja u pani za biurkiem. Rzucam więc "12", trochę na oślep. Szuka, szuka... ale Pana nie ma na liście. -Jestem w stałym spisie wyborców, na pewno - odpowiadam. Dzwonią więc do "ewidencji ludności" (cokolwiek to jest)... mija kilka minut... no tak, powinien Pan być na stronie 68. Wychodzę do toalety, a niech sobie znajdą i nie zadają mi kłopotliwych pytań. Po trzech minutach wracam: Podał nam Pan zły numer mieszkania, jest Pan pod 11, a nie 12! -Ojej, rzeczywiście. Bardzo Państwa przepraszam.
Mieli niezły ubaw.
I niech to będzie mój głos przeciw instytucji obowiązku meldunkowego. Mógłbym być automatycznie dodawany do stałego spisu w miejscu swobodnie i bez zobowiązań zgłoszonego stałego pobytu, albo jeszcze lepiej: można by zlikwidować stałe spisy, a każdy wyborca musiałby się sam do spisu na konkretne wybory wpisać. Wszak ważniejsza jakość, nie ilość wyborców.



3 Comments:
W kolejce po zaświadczenie, że mogę sobie głosować poza miejscem zamieszkania, 2 tyg. przed wyborami:
-Dzień dobry, chciałam takie zaświadczenie (bla, bla, bla)...
- Ale my jeszcze nie mamy rozpisanych list wyborców!... Proszę przyjść (czyt. przyjechać z POZNANIA, jedyne 200km) za jakiś tydzień...
Wiadomość w METRZE, 18.października:
"Studencie!(...)aby zagłosować poza miejscem zamieszkania, można wydrukować odpowiedni wniosek z Intenetu i zgłosić się z nim do Urzędu Wojewódzkiego, bądź innego upoważnionego organu, do dnia (uwaga, uwaga)11.października..."
Co z tą Polską?
zabawne, hehe...pozdro!
Zaglądam i zaglądam, a tu nic nowego. Wolałam, jak było sushi. Przynajmniej cieszyło oko przez 3 miesiące ;)
Prześlij komentarz
<< Home